Bieszczady
powrót

Co dalej z leskim szpitalem?

Leski szpital, a w szczególności jego oddział ginekologiczno- położniczy to jeden z priorytetów mojej kadencji parlamentarnej!

Wspólnie z innymi parlamentarzystami, Wojewodą Podkarpackim, samorządowcami - każdy w inny sposób - mówimy o tym problemie. Mówimy wszędzie gdzie się da, nie tylko w urzędach, ale także na spotkaniach, sali plenarnej Sejmu czy w mediach. Jednym z elementów tej walki było wczorajsze spotkanie w Lesku, w którym uczestniczyłem w formule zdalnej (z trasy do Warszawy) 

To było ważne spotkanie, choć pewnie padło na nim wiele gorzkich słów. Dlaczego? Bo 1 lipca wszyscy usłyszeliśmy z ust byłej Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny, że oddział zostanie utrzymany a Minister i Narodowy Fundusz Zdrowia w tym pomogą. Od spotkania minęło prawie 2 miesiące, a w tym czasie zmienił się Minister Zdrowia ale to nie znaczy, że zmieniły się ustalenia i obietnice- one ciągle są i będziemy je egzekwować. W końcu mamy kontynuację władzy, a w szczególności w takiej sprawie. I choć wiem, że pewnie komuś w jakimś stopniu kolejny raz naraziłem się (podobnie jak upominając się o leską porodówkę na sali plenarnej w trakcie debaty nad wotum zaufania dla rządu) to po wczorajszym spotkaniu ponownie w KPRM zwróciłem uwagę na złożoną obietnicę, a wieczorem do Prezesa Rady Ministrów Pana Donalda Tuska oraz Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej- Grendy wysłałem pismo. Co ono zawiera? Tylko jedną prośbę i oczekiwanie - dotrzymania danej nam jako społeczności lokalnej obietnicy. 

Wiemy, że czasu jest coraz mniej, ale wspólnie będziemy dalej walczyć o leski szpital, a szczególnie leską „porodówkę”. To nie jest jakiś rarytas czy luksus, to podstawa godnego życia w Bieszczadach. Będę informował jak tylko wpłynie odpowiedź na moje pismo, a w przyszłym tygodniu podejmował kolejne próby walki o ten oddział.

Fot. Urząd Miasta i Gminy Lesko